WYCHOWANI WŚRÓD...

Dorastaliśmy w rodzinach dysfunkcyjnych. Ich środowisko wypaczyło nasze myślenie
o nas samych i o otaczającym nas świecie. Widząc siebie w krzywym zwierciadle informacji i sygnałów dawanych nam przez naszych rodziców, uwierzyliśmy,
że jesteśmy "nie w porządku". Zostaliśmy pozbawieni naszej autentycznej tożsamości
i zaczęliśmy szukać sposobów na dobre samopoczucie. Chociaż wyglądamy jak dorośli, nadal zachowujemy się jak dzieci i pozwalamy, aby inni mieli wpływ na nasze myślenie
o sobie, nasze poczucie własnej wartości i nasze szczęście. Nasze nieprawidłowe myślenie było przyczyną tego, że podejmowaliśmy decyzje, które nas niszczyły. Dlatego też chcemy przestać poprawiać własne samopoczucie nieskutecznymi zachowaniami, nadużywaniem innych ludzi, seksem, substancjami odurzającymi,
manią posiadania, manią sukcesu, pieniędzmi itp.




Wychowani wśród...

Słowo przemoc najczęściej kojarzy nam się z biciem oraz przymusem fizycznym. Oczywiście zachowania takie kwalifikują się do grupy zachowań określanych mianem przemocy fizycznej. Należy jednak pamiętać że prócz tego istnieją jeszcze dwie podstawowe formy przemocy; są to przemoc emocjonalna oraz przemoc ekonomiczna.

Formy te w zdecydowanej większości przypadków występują równocześnie.

Choć zjawisko przemocy jest zjawiskiem na wskroś patologicznym jest ono obecne we wszystkich warstwach naszego społeczeństwa; poczynając od "marginesu społecznego" a na elitach ekonomiczno - politycznych skończywszy. Jednakże niezależnie od przynależności klasowej, przemoc, najliczniejsze żniwo zbiera wśród rodzin, a konkretnie pośród dzieci wychowywanych w tak zwanych rodzinach dysfunkcyjnych.


Czymże są owe rodziny?


Są to rodziny, w których nierealizowane są (lub są realizowane w sposób zupełnie wypaczony) podstawowe funkcje wychowawczo - opiekuńcze.

W rodzinach tych panują przekonania takie jak "dzieci są złe", "dzieci są po to, ażeby zaspakajać potrzeby rodziców", "trzeba bić bachora, bo się rozwydrzy", "dzieci są odpowiedzialne za rodziców" lub "dzieci i ryby głosu nie mają" itp.

Przy czym duża część takich przeświadczeń przyjmuje formę niewypowiedzianą, jest to tym bardziej niszczące albowiem przekonania wypowiedziane mają charakter "namacalny" i mogą być w trakcie ewentualnej terapii w miarę szybko zidentyfikowane i zastąpione właściwymi. Natomiast w przypadku przekonań niewypowiedzianych nie jest to takie proste, bowiem są one głęboko "schowane" i często bardzo trudno jest je zidentyfikować i usunąć.

Często - rodzic tyran ukrywa się za maską "dobrodzieja".

I tak jeśli dziecko jest znieważane słownie (np. powiedzenia takie jak "ruszasz się jak słoń", "masz gębę jakbyś połknął granat" lub "żresz jak świnia"), tyran usprawiedliwia swe zachowania takimi sformułowaniami jak "jeśli byś cokolwiek umiał, nie mówiłbym że jesteś nic nie warty/warta", "naucz się ładnie jeść", "mów porządnie, a nie bełkocz" itp.

Oczywiście dziecku brak jest krytycyzmu w stosunku co do własnych rodziców, dlatego też, niejako rozgrzesza tyrana i przyjmuje autodestrukcyjne przekonanie, że jest źle, no bo jeśli "mamusia lub tatuś powiedzieli, to tak jest i już".

Dodatkowo może to być podtrzymywane przez samego tyrana takimi powiedzeniami jak "kto nie słucha ojca, matki, to słucha psiej skóry", "tylko matka powie ci prawdę jaki/jaka jesteś" lub "rodzice są od Boga" itp.

Wszystko to wytwarza w dziecku lęki i blokuje - czasami do końca życia - możliwość realistycznego spojrzenia na poczynania rodziców.

Podobnie jest w rodzinach gdzie w głównej mierze stosuje się przemoc fizyczną. Maltretowane dziecko obarcza winą wyłącznie siebie! Wierzy święcie, że bite jest tylko dlatego, że jest źle. Oczywiście należy tu z całą mocą podkreślić, iż prawie nigdy, to czym obarczają "chorzy" rodzice swe dzieci, nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości.

Dla tyrana każdy powód jest dobry aby zbić lub zwyzywać swe dziecko. Oprócz tego wszystkiego, rodzice stosujący wobec swoich dzieci przemoc emocjonalną często posługują się podstępem, ażeby uzyskać to czego pragną czyli w przeważającej liczbie przypadków to, ażeby ich - często zresztą już dorosłe - dzieci, były nadal malutkimi dzieciaczkami, którymi można byłoby w dalszym ciągu się opiekować.

Dorastające i usamodzielniające się dziecko/dzieci jest niezwykle niebezpieczne dla systemu toksycznej rodziny. Oto bowiem okazuje się, że nie potrzebuje ono rady rodziców, kocha kogoś innego niż matkę i ojca (toksyczni rodzice czują się wówczas zdradzeni), staje się mądrzejsze itp.

Rodzice zauważywszy, że już niebawem nie będą mieli gdzie realizować swych potrzeb emocjonalnych, usiłują za wszelką cenę, przytrzymać przy sobie dziecko, poniżając je zarówno przed kolegami, jak też przed członkami najbliższej rodziny. Często też starają się oni "wmówić" otoczeniu, że z ich dzieckiem "jest coś nie tak" (np. że jest chore psychicznie).

Co się zaś tyczy rodziców stosujących wobec swych dzieci przemoc psychiczna, to najczęściej jest tak, że wyładowują oni swój gniew, spowodowany np. problemami zawodowymi lub też niemożnością uzewnętrznienia swych prawdziwych emocji wobec osoby (osób), zdarzeń, właśnie na swoich bezbronnych dzieciach, bądź też na współmałżonku. Przy czym należy tutaj podkreślić, że przemoc fizyczna "w czystej postaci" częściej stosują mężczyźni; natomiast przemoc emocjonalna jest domeną kobiet stosujących przemoc.

Dziecko doświadczające przemocy w rodzinie jest bardzo osamotnione w swych odczuciach, albowiem nawet (nawet, ponieważ wiele maltretowanych dzieci wykształciło w sobie tak dużą tolerancję na znęcanie się nad nimi iż przez całe swe życie negują krzywdy jakich doświadczyli w dzieciństwie) jeśli opowie ono komuś o swoich doznaniach często spotyka się ze sformułowaniami typu: "jak tak dziecko możesz mówić na tatusia/mamusię, przecież oni dali ci życie" lub "pleciesz od rzeczy". Jeśli dziecko mówi, że jest napastowane seksualnie przez członka najbliższej rodziny niejednokrotnie posądzane jest o tworzenie dziecięcych fantazji erotycznych (komfubimaci).

Dzieje się tak z dwóch zasadniczych powodów; otóż w przeważającej liczbie przypadków rodzice dysfunkcyjni na pierwszy rzut oka wydają się być rodzicami przykładnymi, np. chodzą do kościoła, nierzadko na pielgrzymki, są przykładnymi, powszechnie szanowanymi obywatelami, jednym słowem osobami, o których, na pierwszy rzut oka, raczej trudno powiedzieć, że są sprawcami przemocy.

W naszym społeczeństwie w dalszym ciągu ugruntowane jest przekonanie iż "rodzice mają absolutne prawo do dziecka i w imię metod wychowawczych mogą z nim zrobić prawie wszystko".

Drugi powód to powszechne przekonanie, że "kto jak kto, ale rodzice chcą zawsze dla swego dziecka najlepiej, a przemoc panuje tylko i wyłącznie w rodzinach z tak zwanego marginesu społecznego".

Dziecko doświadczające przemocy w rodzinie odczuwa często paraliżujące lęki, nieufność, przyjmuje na siebie odpowiedzialność "za cały świat", ma bardzo zaniżone poczucie własnej wartości, prócz tego przez cały czas towarzyszy mu tak zwany zespół stresu pourazowego.

To tylko kilka najbardziej rzucających się w oczy efektów działalności toksycznych rodziców, prócz tego zdarzają się samobójstwa, ucieczki z domu, konflikty z prawem, alkoholizm, narkomania, stany depresyjne i wiele innych temu podobnych autodestrukcyjnych zachowań.

Oczywiście faktem zrozumiałym jest, że wszystko to nie zanika jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki po wejściu dziecka w wiek dorosły.

Rodzice pozostają przecież ci sami, z tym tylko, że zaprzestają przemocy fizycznej, a skupiają się raczej na szafowaniu poczuciem winy, słowami typu "jeśli nie zrobisz jak ci mówimy, to jesteś wyrodek rodzinny". Tacy rodzice stosują też często bardzo wysublimowane metody manipulacji, których odkrycie może być czasami trudne nawet dla doświadczonego terapeuty. W konsekwencji tego wszystkiego dorosłe dziecko pozostaje nadal pod przemożnym wpływem rodziców. Zachowania i odczucia, o których była juz mowa, nie ustępują, a stają się jeszcze silniejsze i są przenoszone na kontakty z innymi ludźmi.

Jeśli dorosły człowiek doświadczający w dzieciństwie przemocy ze strony swych rodziców zakłada rodzinę, często sam staje się sprawcą przemocy i to nie tylko w stosunku co do swych dzieci, ale także do współmałżonka. Może się zdarzyć iż jego dzieci opuszczą dom rodzinny i... zaczną postępować identycznie jak ich rodzic/rodzice. Zjawisko to, to tak zwany "cykl przemocy" który może trwać nawet przez wiele pokoleń. Może też przez całe życie pozostać samotny lub/i pogrążyć się w alkoholizmie lub innym nałogu.

Zostało tu zaprezentowanych tylko kilka z wielu możliwych scenariuszy dorosłego życia dzieci wychowywanych w rodzinach dysfunkcyjnych. Ludzie, którzy doświadczali przemocy w dzieciństwie, a którzy trafiają na terapie - indywidualną, grupową, bądź też na obydwie równocześnie – zanim wyzbędą się starego "ja" i niejako "na nowo" rozpoczną swe życie, mają przed sobą długą drogę, nie zawsze zresztą zakończoną pełnym sukcesem. Drogę tym trudniejszą iż dla stania się sobą muszą przeciwstawić się autodestrukcyjnym przeświadczeniom wpajanym im od najmłodszych lat, przez ich "boskich" rodziców.

Muszą też uświadomić sobie krzywdy jakich doznali w dzieciństwie. Jest to na tyle bolesne, że niektórzy nie wytrzymują i odchodzą jeszcze głębiej pogrążając się w swym rodzinnym piekle przemocy. W naszej społeczności, w dalszym ciągu, pokutują ogólnie uznawane przekonania sprzyjające powstawaniu przemocy w rodzinie. Jednakże dzięki coraz większemu zaangażowaniu w sprawę różnorodnych mediów oraz zakrojonym na szeroką skalę akcjom propagandowym, sytuacja ta zaczyna się, na szczęście, zmieniać.

M. W.

alkoholizm jest chorobą

Alkoholizm jest chorobą, którą trzeba rozumieć.

alkoholizm u kobiet

Specyfika kobiecego alkoholizmu.
Strona alkoholiczki.

jak pomagać w chorobie alkoholowej

Jak pomagać alkoholikom. Rola rodziny.


Design downloaded from free website templates.