Użalanie się nad sobą w alkoholiźmie

Alkoholizm nazywany jest chorobą ciała, umysłu i duszy. Znaczy to mniej więcej tyle, że nadmiernie spożywany alkohol szkodzi zarówno narządom wewnętrznym, układowi krążenia, systemowi nerwowemu, jak i wpływa na umysł, czyli tworzy narastającą obsesję picia, która nie pozwala myśleć swobodnie, cały proces myślowy koncentruje się wokół alkoholu. Tworzy to iluzję, że alkohol jest, bo musi, być wszędzie i każdy pije. Podobnie dewastuje się najwrażliwsza część naszej tożsamości - dusza. Poczucie wartości dobra, miłości, prawdy i wiary jest filtrowane na potrzeby uzależnienia. Alkoholik, czyli człowiek, który utracił kontrolę nad ilością spożywanego alkoholu, utracił przez to wolność myślenia, odczuwania i interpretowania otaczającej go rzeczywistości.

Alkoholizm jest chorobą postępującą, a w konsekwencji może stać się śmiertelną. Picie alkoholu pogłębia zniszczenie w tych trzech wymiarach ludzkiego jestestwa, a powstrzymanie rozwoju tej podstępnej ze względu na swoją charakterystykę choroby, polega na jednoczesnym i całościowym odradzaniu się własnej tożsamości i odzyskiwaniu, dzięki temu, poczucia sensu istnienia w trzeźwej rzeczywistości.

Sami alkoholicy upatrują jednak przyczynę swojego ciągłego picia lub okresowych powrotów do pijaństwa w swoistej potrzebie organizmu. Dzieje się tak dlatego, że uzależniony od alkoholu człowiek, nie potrafi już bez niego funkcjonować. Często nawet nie wydaje się być pijanym i potrafi minimalizować ilość spożytego alkoholu, głęboko samemu wierząc w swoje słowa. Jednak przyczyna częściej tkwi w emocjach: negacyjnym myśleniu, braku cierpliwości i niedojrzałości.

Charakterystyczne dla alkoholika są ekstremalne i skrajnie odmienne stany emocjonalne. Objawia to się przeskakiwaniem od euforii do przygnębienia lub depresji. Skłonność alkoholika do biegunowo różnych nastrojów wynika z niedojrzałości i niestabilności emocjonalnej. Trudność wytrzymania takiej huśtawki powoduje kolejne "ucieczkowe" sięgnięcie po alkohol, który daje wtedy złudę fali spokoju, wyciszenia i kontroli sytuacji. Dlatego tak istotna jest umiejętność bycia łagodnym dla siebie i nauczenie się zamiany przykrych odczuć na pozytywne.

Huśtawka emocjonalna, popadanie w zły nastrój i samopoczucie, kac i trzeźwienie z długotrwałego opilstwa, moralniak, dłuższe lub krótsze przerwy w piciu, powodują u alkoholików, jako osób niedojrzałych emocjonalnie, typowy, negatywny stan użalania się nad sobą. Użalanie się nad sobą stanowi przejaw odwróconej pychy, dającej energię wyolbrzymionemu z reguły egocentryzmowi alkoholika, jako osoby charakteryzującej się brakiem umiaru.

Użalanie się nad sobą jest odwrotnością poczucia winy. Poczucie winy, poczucie krzywdy, a zarazem pewność siebie, charakteryzują alkoholika, jako osobę rozchwianą emocjonalnie. Dlatego tak ważna jest nauka nowych nawyków, trzeźwego, rzetelnego spojrzenia na rzeczywistość i kształtowania pogody ducha. Na początku, rzecz jasna, w warunkach nieodpartego przymusu poużalania się nad sobą trzeba sobie "pofolgować". Warto jednak ograniczyć się z tym w czasie, np. do kwadransa i pozostać świadomym, że to nie jest konieczny stan emocji, a jedynie nawyk reagowania na właściwe temu procesowi okoliczności. Podczas terapii w ośrodkach odwykowych, czy z wiedzy zebranej przez anonimowych alkoholików i przekazywanej na specjalnie do tego zorganizowanych spotkaniach, można się zorientować co doprowadza do użalania się nad sobą i jak sobie z tym radzić w konkretnym przypadku.

Generalizując, użalanie się nad sobą prowadzi do tzw. "picia na sucho". To na pozór bezsensowne stwierdzenie ma swoje głębokie uzasadnienie, w istocie choroby alkoholowej, jaką jest choroba umysłu. Samo zachowywanie abstynencji nie powoduje istotnych zmian w umyśle. Taki "pijany na sucho" nadal zachowuje dawny styl myślenia i reagowania, cechujący się niedojrzałością i rozbudowanym egocentryzmem. To typowe dla alkoholików, którzy zaprzestali picia poprzez złożenie sobie, albo komuś, przyrzeczenia lub przysięgi, stosowania jakichś środków farmakologicznych, preparatów dietetycznych, hamujących łaknienie, czy też zaparcia się w sobie i niepicia na siłę. Taki "suchy alkoholik", popadając z użalania w użalanie, nie zmieniając swoich nawykowych reakcji, zawsze, nawet po wielu latach, wraca do picia. To jest prawda wynikająca z doświadczeń tysięcy ludzi, których dotknął alkoholizm.

Najważniejszą sprawą jest wyciszenie umysłu oraz próba zerwania z negacyjną postawą wobec innych, egocentryczną i negatywną oceną świata. Przy takim, innym nastawieniu, stopniowo pojawią się nowe, spokojne reakcje i pozytywne myślenie, stanowiące gwarancję skutecznego trzeźwienia. Skłonność do nurzania się we własnej przeszłości lub też wybiegania myślami w przyszłość jest realną przeszkodą w aktywnym i pełnym korzystaniu z teraźniejszości. Mijające 24 godziny i sytuacje, w których akurat tkwimy, są najbardziej uchwytne, realne i wymierne. To właśnie tu i teraz odczuwa się spokój, wdzięczność, miłość, radość i można na trzeźwo pokonywać kłopoty dnia codziennego.

Charakterystyczną cechą alkoholików jest niecierpliwość, obsesyjny niepokój prowadzący do załatwiania spraw natychmiast i za wszelką cenę, bez ustalonych priorytetów działania. Alkoholicy mają skłonność do komplikowania, gmatwania i utrudniania sobie samym wielu spraw. Postawa, aby nie komplikować sobie życia, to postawa człowieka dojrzałego lub przynajmniej będącego w procesie oczyszczania się z umysłowego chaosu. Trzeba widzieć sprawy takimi, jakimi one są, w sposób prosty i bezpośredni. Choć wydaje się to takie oczywiste, wcale takim nie jest i bywa nieprzyjemne. Początkowo alkoholik jest pełen poczucia wstydu i winy za swoją przeszłość. Obwinianie się stanowi jedno z ramion, charakterystycznej dla alkoholików, huśtawki emocjonalnej. Trudno w takich okolicznościach spokojnie zająć się własnym trzeźwieniem.

Niezależnie od tego, jak duże jest poczucie winy i wstydu za dokonane w przeszłości uczynki, alkoholik musi polubić samego siebie. Sama abstynencja nie gwarantuje tutaj ukojenia emocjonalnego u kogoś cechującego się skrajnymi uczuciami wobec samego siebie. Alkoholik w stosunku do siebie jest albo nienawidzącym się, albo wpadającym w pyszne samouwielbienie, egocentrykiem, zaś do trzeźwienia potrzebne są uczucia stonowane, pozytywne i wynikające z samoakceptacji.

Motywacja do trzeźwienia nie może wynikać z czynników zewnętrznych. Alkoholik, skrywający często poczucie winy i strach, postanawia nie pić dla rodziny, utrzymania prestiżu zawodowego czy społecznego, w celu zarobienia większej ilości pieniędzy, dla własnego, podupadającego zdrowia oraz z innych zewnętrznych powodów. Chociaż czasem zdaje to egzamin i sprawdza się w początkowej fazie leczenia, alkoholik musi trzeźwieć tylko dla siebie. Takie postawienie przed sobą problemu alkoholowego wraz z uznaniem swojej bezsilności wobec alkoholu, to początek skutecznego procesu trzeźwienia.

Użalanie się nad sobą w takich okolicznościach nie ma racji bytu. Stare nawyki stają się bezskuteczne i stopniowo odchodzą w zapomnienie. Wraz z nowymi nawykami, rodzi się nowy człowiek. Trzeźwy alkoholik, to chodzący paradoks, ale i świadectwo dla tych, którzy sceptycznie patrzą na to całe leczenie lub, w ogóle, w nie nie wierzą.

jaras

alkoholizm jest chorobą

Alkoholizm jest chorobą, którą trzeba rozumieć.

alkoholizm u kobiet

Specyfika kobiecego alkoholizmu.
Strona alkoholiczki.

jak pomagać w chorobie alkoholowej

Jak pomagać alkoholikom. Rola rodziny.

KAŻDA DROGA ZACZYNA SIĘ OD PIERWSZEGO KROKU...

... już w połowie drogi zadziwią nas osiągnięte rezultaty. Poznamy nową wolność i nowe szczęście. Nie będziemy żałować przeszłości ani zatrzaskiwać za nią drzwi. Pojmiemy sens słów - Pogoda Ducha i zaznamy spokoju. Bez względu na to, jak nisko upadliśmy, dostrzeżemy, że i z naszego doświadczenia mogą skorzystać inni. Zniknie uczucie bezużyteczności i pokusa rozczulania się nad sobą. Bardziej niż sobą zainteresujemy się bliźnimi. Zniknie egoizm. Zmieni się cały nasz stosunek do życia. Opuści nas strach przed ludźmi i niepewnością materialną. Znajdziemy intuicyjnie sposób postępowania w sytuacjach, których dotąd nie umieliśmy rozwiązać. Nagle zaczniemy pojmować, ze Bóg czyni dla nas to, czego sami nie byliśmy w stanie dla siebie uczynić. Czy są to obietnice bez pokrycia? Sądzimy, że nie. Urzeczywistniają się czasem szybko, czasem wolniej, ale zawsze się materializują, jeśli nad nimi pracujemy.

Anonimowi Alkoholicy str.72

TENJARAS | Wypromuj również swoją stronę


Design downloaded from free website templates.